1 grudnia w sali NOVEJ SCENY Teatru Muzycznego ROMA odbyło się spotkanie z przedstawicielami mediów. Wojciech Kępczyński i Jerzy Satanowski określili założenia i plany artystyczne powołanej do życia sceny kameralnej. Była także część artystyczna…
Licznie zgromadzonych przedstawicieli prasy, radia i telewizji już na samym wstępie czekała niespodzianka. Stali się świadkami fragmentu jednej z prób trwających przed premierowym spektaklem „Zabawki Pana Boga”, którym 5 grudnia zainaugurujemy działalność NOVEJ SCENY. Aktorzy – Joanna Trzepiecińska i Przemysław Sadowski – zaprezentowali kilka scen opartych na korespondencji Agnieszki Osieckiej i Marka Hłaski. Listy poetki i pisarza stanowią kanwę premierowego spektaklu. Towarzyszyła im grupa wokalna Trzy Dni Później oraz zespół instrumentalny pod kierunkiem Jacka Kity. Na zakończenie tej części Joanna Trzepiecińska zaśpiewała utwór tytułowy.
Dyrektor Wojciech Kępczyński opowiedział pokrótce historię swojego marzenia o powołaniu do życia sceny kameralnej. Wcześniej była to sala prób orkiestry. Kilka razy udawało się zrealizować w tym miejscu przedstawienia – przykładem recitale Jana Bzdawki, spektakl „Cohen”, czy monodram Jolanty Litwin-Sarzyńskiej „Moja mama Janis”. Warunki były jednak dość prowizoryczne. Teraz – kosztem miliona złotych, wygospodarowanych przez teatr – przeprowadzono remont i powstała kameralna sala teatralna na europejskim poziomie. Widownia liczy 151 miejsc.
Jerzy Satanowski – Kierownik Artystyczny NOVEJ SCENY – określił charakter planowanego repertuaru. Będzie to miejsce, w którym słowa łączą się z muzyką. Zawsze są to słowa ważne, zawsze są to piosenki „o czymś”. Ale NOVA SCENA zaprasza także na monodramy, kolędy, występy kabaretowe. Jest – jak trafnie ujął to Jerzy Satanowski – „kontrapunktem” dla sceny dużej, na której inscenizowane są spektakularne widowiska, wymagające bogatych środków teatralnych. NOVA SCENA to miejsce intymnego zbliżenia artysty i widza poprzez słowo, dźwięk, gest…
Kierownik literacki Daniel Wyszogrodzki zwrócił uwagę zebranych na szlachetny rodowód piosenki literackiej w Polsce. Gatunek zwany „poezją śpiewaną”, w którym komponuje się muzykę do istniejących wierszy, stanowi specyficznie polską dziedzinę i możemy się powołać na imponującą tradycję. Wszystko zaczęło się w Krakowie, od Ewy Demarczyk śpiewającej wiersze do muzyki Zygmunta Koniecznego. Potem był Marek Grechuta, dzisiaj w kontynuacji tego nurtu tworzy Grzegorz Turnau. Osoba Jerzego Satanowskiego gwarantuje, że NOVA SCENA wpisze się w tę tradycję.
Poetycką atmosferę naszego spotkania z mediami przerwały pytania o finanse teatru. Jak wiemy, od pewnego czasu trwa nie tylko „dyskusja” na temat dotowania kultury przez władze stołeczne, ale rozpoczął się już proces stałego zmniejszania dotacji. Dyrektor Wojciech Kępczyński mówił – nie bez goryczy – o „karaniu sukcesu”, który w bardziej sprzyjających warunkach powinien być raczej nagradzany. Dyrektor Maciej Bargiełowski zwrócił uwagę, że beneficjentami dotacji nie jest teatr, tylko… nasi widzowie. Bowiem tylko dzięki dotacjom jesteśmy w stanie utrzymać ceny biletów na obecnym poziomie. Środki wypracowywane przez teatr przeznaczane są na kolejne produkcje. A tworzenie musicali na światowym poziomie jest kosztowne.
Temat dotacji odbił się pozytywnym echem wśród zgromadzonych dziennikarzy. Niektórzy pytali wprost, jak można ograniczać możliwości placówki kulturalnej, o tak imponujących wynikach jak TM ROMA. Powszechnie wiadomo, że naszego „Upiora w operze” obejrzy niedługo półmilionowy widz! Najważniejsze jednak było powołanie do życia NOVEJ SCENY. Piosenka literacka, poezja śpiewana, monodram – zwrócono uwagę, że nie ma obecnie w Warszawie stałej sceny o podobnym profilu. Tym bardziej cieszy nas, że nanosimy nowy punkt na teatralną mapę Warszawy.
NOVA SCENA – nowe atrakcje i nowe wyzwania. Wierzymy, że nie zabraknie widzów zainteresowanych kameralna formułą tego intymnego teatru. A już w najbliższy weekend premiera: „Zabawki Pana Boga” w reżyserii Jerzego Satanowskiego.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
autorem zdjęć jest Daniel Wyszogrodzki i Michał Kulisiewicz