
Poetka i pisarz. Dalecy i bliscy, obecni w swoich myślach i w listach. I kompozytor – Wielki Nieobecny. „Zabawki Pana Boga” to przedstawienie o nieobecności tak bliskiej, że aż namacalnej. Poetka to Agnieszka Osiecka i w tej roli Joanna Trzepiecińska. Pisarz to Marek Hłasko, a wciela się w niego Przemysław Sadowski. Ten trzeci zaś – Krzysztof Komeda – powraca we wspomnieniach i wypełnia ja ogromem talentu i prostotą człowieczeństwa. Genialny i skromny. Wielki i cichy, małomówny. Osiecka i Hłasko korespondują intensywnie na przestrzeni wielu lat. Ona, głównie z Polski, chociaż spotykają się przelotnie w Kalifornii. Jego nosi już po całym świecie – tęskni, jednak nie wraca, buntuje się, ale żałuje oddalenia. Skazani na siebie w sposób naturalny, bo kto inny zrozumie to polskie pokolenie. Skazani na siebie w sposób niemal organiczny, poszukują kontaktu prawdziwego i dlatego do siebie piszą. Padają więc w „Zabawkach Pana Boga” słowa ważne, a łączy je muzyka Komedy i piosenki Osieckiej. Szczęśliwie się stało, że jej słowa i jego nuty spotkały się na planie kilku filmów i kilku spektakli teatralnych. Usłyszymy m.in. „Nim wstanie dzień”, „Ja nie chcę spać”, jak również późniejsze utwory dojrzałej już poetki z muzyką Jerzego Satanowskiego i Seweryna Krajewskiego. „Zabawki Pana Boga” to poetycki zapis stanu świadomości całego polskiego pokolenia, które – doskonale wiedząc, jak bardzo jest niepowtarzalne – nawet nie przeczuwało, jakie okaże się ważne.
Agnieszka Osiecka
Poetka, także dziennikarka i prozaik, autorka ok. 2000 piosenek. Mistrzyni codziennej obserwacji, którą przekuwała w poetycką refleksję. Jedna z najważniejszych artystek swojego pokolenia, a także osoba wywierająca szeroki wpływ na całe artystyczne środowisko. Nadała nowy wymiar polskiej piosence popularnej, wynosząc tekst śpiewany na wyżyny zajmowane wcześniej tylko przez „klasycznych” poetów.
Związana z wieloma słynnymi scenami swojej epoki, jak Studencki Teatr Satyryków (STS), gdański teatr studencki Bim-Bom, zaś w latach 90. Teatr Atelier w Sopocie. Przez wiele lat prowadziła na antenie Polskiego Radia „Radiowe Studio Piosenki”, audycję, której zawdzięczamy narodziny wielu późniejszych gwiazd estrady.
Jej piosenki wykonywało wielu polskich artystów, ale najbardziej zapisały się w pamięci interpretacje Maryli Rodowicz, m.in. „Małgośka”, „Niech żyje bal”, „Polska Madonna”. Współpracowała z wieloma polskimi kompozytorami – najbliżej z Jerzym Satanowskim i Sewerynem Krajewskim. Napisała większość tekstów do nielicznych piosenek Krzysztofa Komedy, m.in. „Ja nie chcę spać” i „Nim wstanie dzień”.
Bliska znajomość Agnieszki Osieckiej i Marka Hłasko miała burzliwy przebieg. Kiedy się poznali, ona była jeszcze studentką, on – młodym pisarzem w aurze znakomitego debiutu książkowego, jakim był tom opowiadań „Pierwszy krok w chmurach” (1956). Kiedy Hłasko pozostał za granicą poetka bezskutecznie zabiegała o przedłużenie mu paszportu i to ona miała wywieźć z Polski jego maszynopis „Cmentarzy”. Spotkali się dopiero po latach w Kalifornii – był kwiecień 1968 roku. Przez cały czas utrzymywali bliską korespondencję. Po przedwczesnej śmierci pisarza Agnieszka Osiecka przechowywała jego maszynę do pisania. Stała zawsze na jej biurku.
Marek Hłasko
Kultowy pisarz, młody gniewny, barwna postać ponurych lat 50. Na koniec emigrant z syndromem „wiecznego tułacza”. Podstawowy wpływ na jego twórczość wywarły dwa czynniki: trauma wojenna i brak wykształcenia. Nieprzystosowany do rygorów edukacji i często zmieniający szkoły, już w wieku 16 lat podjął pracę kierowcy – doświadczenie zaowocowało młodzieńczym opowiadaniem „Baza Sokołowska”.
Rozgłos przyniósł mu tom opowiadań „Pierwszy krok w chmurach” i powieści, m.in. „Ósmy dzień tygodnia” (1957) i „Następny do raju” (1958). Według tej ostatniej Ewa i Czesław Petelscy nakręcili głośny film „Baza ludzi umarłych”, lecz Hłasko wycofał swoje nazwisko z czołówki, po tym, jak domontowano optymistyczne zakończenie.
Wyjechał do Paryża w 1958 roku i nigdy więcej nie zobaczył Polski. Poprosił o azyl w Niemczech Zachodnich, gdzie ożenił się z aktorką, Sonją Ziemann. Nieprzystosowany, popadał w konflikty z prawem, leczył też depresję. W 1966 wyjechał do Los Angeles na zaproszenie Romana Polańskiego. Amerykańska przyjaźń z Krzysztofem Komedą zakończyła się tragicznie – to za sprawą Hłaski doszło do wypadku kompozytora, który doprowadził do śmierci Komedy w Warszawie kilka miesięcy później.
Hłasko miał powiedzieć do żony kompozytora: „Jeśli Krzysio umrze – pójdę za nim i ja”. Zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w Wiesbaden w 1969 roku, zaledwie kilka tygodni po śmierci Komedy. Przyjaciele pisarza wykluczali samobójstwo.
Krzysztof Komeda
Samorodny geniusz muzyczny – kompozytor i pianista, lider zespołów jazzowych, twórca muzyki filmowej. Choć lekcje gry na fortepianie pobierał od najmłodszych lat, z wykształcenia był… lekarzem laryngologiem. Był pionierem jazzu nowoczesnego w Polsce. Jego legendarny album „Astigmatic – Polish Jazz vol. 5” (1966) zdefiniował stylistykę polskiej szkoły jazzu i zapoczątkował kariery Zbigniewa Namysłowskiego i Tomasza Stańko. Muzyka Komedy wprowadziła polski jazz na światową scenę.
Jako twórca muzyki filmowej debiutował u Romana Polańskiego muzyką do etiudy filmowej „Dwaj ludzie z szafą” (1958). Jego ostatni film to – nakręcone już w USA – „Dziecko Rosemary” (1968) tego samego reżysera. A po drodze był m.in. „Nóż w wodzie”, „Kraksa”, „Prawo i pięść”, „Niekochana”, „Matnia”, „Bariera”, wreszcie – przedostatnie filmowe dzieło Komedy – „Nieustraszeni pogromcy wampirów”. Skomponował muzykę do 65 filmów oraz do wielu widowisk teatralnych.
Był bardzo skromnym i drobnym człowiekiem, lekko utykał. Przyjacielsko popychany przez rosłego Hłaskę upadł i uderzył się w głowę. Zbadany w szpitalu wrócił do domu i dopiero po pewnym czasie zaczął odczuwać bóle głowy, kłopoty z koncentracją, na koniec pojawiły się utraty przytomności. W pół roku po wypadku zdiagnozowano u Komedy krwiaka mózgu. Operacja w Kalifornii nie przyniosła spodziewanej poprawy i żona przewiozła sparaliżowanego artystę do Warszawy, gdzie zmarł w kilka tygodni później. Wpływy jego sztuki kompozytorskiej odczuwane są do dzisiaj, zwłaszcza w twórczości Tomasza Stańko (m.in. album tematyczny „Litania” – ECM, 1997).
Premiera spektaklu
Recenzje spektaklu
Nova Scena, Zabawki Pana Boga na Vimeo.



